Anglia

Lata 1974-1982. Od Mercera do Greenwooda

Lata 70. to dla drużyny narodowej czas regresu. Jeden start w finałach mistrzostw świata i zero w mistrzostwach Europy to najgorszy bilans w historii reprezentacji. Po Euro 1968 wypalił się potencjał szkoleniowy Alfa Ramseya, który z kadrą pracował jeszcze przez sześć lat po tym turnieju. Powoli na piłkarską emeryturę przechodziło pokolenie mistrzów świata, które nie doczekało się godnych siebie następców.

Paradoksalnie właśnie w latach 70. największe sukcesy odnosiły angielskie kluby; po międzynarodowe trofea sięgali piłkarze Leeds United, Manchesteru City, Arsenalu Londyn, Tottenhamu Hotspur, Liverpoolu, Chelsea i Nottinghamu Forest. Wówczas też narodziła się wielka gwiazda angielskiego i wkrótce europejskiego piłkarstwa, napastnik Kevin Keegan, jedyny Anglik, który dwukrotnie zdobył Złotą Piłkę dla najlepszego piłkarza grającego na Starym Kontynencie.

Dodatkowo reprezentacji nie służyły zawirowania w FA i częstsze niż dotychczas zmiany trenerów. Na następcę Ramseya wybrano Dona Revie, który w ciągu ostatnich lat z ligowego średniaka Leeds United zbudował drużynę międzynarodowego formatu. Revie był jednak związany kontraktem ze swoim klubem i obiecał, że przejmie obowiązki selekcjonera w listopadzie 1974 roku.

W związku z tym od maja do października tego roku trenerem kadry tymczasowo był były szkoleniowiec Manchesteru City (zdobył z nim Puchar Zdobywców Pucharów) Joe Mercer. Mercer prowadził reprezentację tylko w siedmiu meczach, trzy z nich wygrał, trzy zremisował i jeden raz poniósł porażkę. Za najbardziej cenne uważa się remisy z przyszłymi mistrzami świata Niemcami oraz Argentyną.

Revie rozpoczął swoją kadencję od efektownego zwycięstwa 3:0 nad Czechosłowacją w eliminacjach do Euro 1976. Jednak dwa remisy z Portugalią i porażka z Czechosłowakami na finiszu kwalifikacji sprawiły, że na Euro pojechali następcy Josefa Masopusta. Do gier eliminacyjnych do kolejnego turnieju ? Mundialu 1978 ? Synowie Albionu podchodzili z umiarkowanym optymizmem, po kilku porażkach w spotkaniach towarzyskich.

Jednak jesienią 1976 roku Anglicy ograli dwukrotnie Finlandię i, mimo iż przegrali z Włochami, sprawa awansu była wciąż otwarta. O tym, kto pojedzie na Mundial miały zadecydować mecze rewanżowe, rozgrywane w październiku i listopadzie 1977 roku. Wcześniej, w maju tego roku, podopieczni Reviego wyjechali na tournee do Ameryki Południowej, gdzie spotkali się towarzysko z Brazylią, Argentyną i Urugwajem. Po tym ostatnim meczu ku zaskoczeniu kibiców, dziennikarzy i przełożonych do dymisji podał się selekcjoner Revie.

Jak się okazało przyjął on korzystniejszą finansowo propozycję prowadzenia reprezentacji Zjednoczonych Emiratów Arabskich. W kraju rozpętała się medialna burza. Czołowe dzienniki nawoływały FA o nałożenie dożywotniej dyskwalifikacji na trenera, a niektóre zastanawiały się nawet, czy nie dałoby się odebrać mu angielskiego obywatelstwa.

Ostatecznie szefowie federacji ograniczyli się do wydania oświadczenia, w którym potępiali zachowanie szkoleniowca i zapowiedzieli jak najszybsze znalezienie jego następcy. We wrześniu 1977 roku, na miesiąc przed decydującymi spotkaniami eliminacyjnymi, nowym selekcjonerem został Ron Greenwood, ostatnio pracujący jako dyrektor sportowy w West Hamie United.

1980 rok ? runda grupowa mistrzostw Europy

Greenwoodowi wprawdzie nie udało się awansować do Mundialu 1978 (porażka z Włochami), ale za to wprowadził reprezentację do Euro 1980. Po raz pierwszy od dziesięciu lat Anglicy wystąpili na międzynarodowej imprezie. Spodziewano się, że odegrają na niej istotną rolę, a przemawiały za tym mocne argumenty.

Po pierwsze w eliminacjach na osiem meczów wygrali siedem i zanotowali jeden remis, po drugie posiadali w swoim składzie Kevina Keegana, w ostatnich dwu latach dwukrotnie wybieranego na najlepszego piłkarza Starego Kontynentu, a po trzecie prawdziwy renesans przeżywały angielskie kluby; w latach 1977-1982 po Puchar Mistrzów sięgały wyłącznie Liverpool FC (trzykrotnie), Nottingham Forest F.C. (dwukrotnie) i Aston Villa Birmingham (raz).

Tymczasem Synowie Albionu po remisie 1:1 z Belgią, porażce 0:1 z gospodarzami imprezy Włochami i zwycięstwie 2:1 z Hiszpanią zajęli w grupie dopiero trzecie miejsce, nie premiowane awansem. Greenwood w ciągu tych trzech spotkań skorzystał z aż dwudziestu zawodników, w tym dwóch bramkarzy ? 32-letniego Raya Clemence'a z Liverpoolu, który obronił rzut karny w spotkaniu z Hiszpanami, i rok młodszego Petera Shiltona z Nottingham. W zespole, oprócz Clemence'a, grało jeszcze trzech piłkarzy Liverpoolu ? obrońcy Phil Neal (29) i Phil Thompson (26) oraz jeden z napastników. Pewne miejsce w ataku miał tylko Tony Woodcock (25, FC Köln), a u jego boku grał któryś z podopiecznych Boba Paisleya ? David Johnson (29), Ray Kennedy (29) lub Terry McDermott (29). Poza Woodcockiem tylko Kevin Keegan, występujący na pozycji ofensywnego pomocnika, zarabiał na co dzień poza granicami kraju (Hamburger SV).

Zresztą do niego miano najwięcej pretensji; nie zdobył na turnieju żadnego gola i, jak twierdziła prasa brytyjska, był cieniem samego siebie z występów w Bundeslidze. Partnerami Keegana w drugiej linii byli młodzi z Manchesteru United Ray Wilkins i Steve Coppell, którego w ostatnim meczu zmienił 23-letni Glenn Hoddle, oraz rutyniarz Trevor Brooking (32, West Ham United. Pełne 270 minut rozegrał 34-letni defensor Dave Watson (Southampton FC), a dwanaście lat młodszy Kenny Sansom z Crystal Palace na Euro 1980 po raz pierwszy zajął miejsce na lewej obronie. Nie oddał go nikomu przez kolejnych osiem lat.

1990 rok ? IV miejsce na mistrzostwach świata

W meczach grupowych, w których Synowie Albionu rywalizowali z Irlandią, Egiptem i mistrzami Europy Holandią, Robson często eksperymentował ze składem, długo nie mógł się zdecydować, czy w środku pomocy postawić na doświadczonego Bryana Robsona, czy może debiutującego w kadrze ledwie rok wcześniej młodego Davida Platta z Aston Villi. Partnerem Gary'ego Linekera w linii ataku w każdym z trzech pierwszych spotkań był inny zawodnik, a na lewej obronie Gary Stevens wymieniał się z Paulem Parkerem.

Efektem takiej polityki kadrowej były tylko dwa remisy i minimalne zwycięstwo nad Egiptem, decydujące o awansie z grupy. Podstawowa jedenastka wykrystalizowała się już w następnym spotkaniu, z Belgią. Anglicy wygrali po dogrywce 1:0, po golu rezerwowego Platta, który tym samym zapewnił sobie miejsce w składzie w kolejnych meczach i, jak się okazało, był jedną z rewelacji turnieju, obok Linekera (4 bramki), najskuteczniejszym zawodnikiem reprezentacji (3).

Także po dogrywce podopieczni Robsona zwyciężyli w meczu ćwierćfinałowym z Kamerunem i po raz pierwszy od 1966 roku znaleźli się w półfinale mistrzostw świata. Na drodze do finału stanęli im jednak Niemcy, prowadzeni przez Franza Beckenbauera, którzy okazali się lepszymi egzekutorami rzutów karnych. Anglicy, mimo iż zagrali w tym spotkaniu w najsilniejszym ustawieniu (Shilton ? Pearce, Walker, Butcher, Parker ? Wright, Waddle, Platt, Gascoigne ? Lineker, Beardsley), nie potrafili sforsować silnej obrony przyszłych mistrzów świata.

W meczu o brązowy medal Robson dał szansę rezerwowym, którzy ulegli gospodarzom imprezy Włochom 1:2. Zwycięski gol dla podopiecznych Azeglio Viciniego padł pięć minut przed zakończeniem spotkania. Z Italią po raz ostatni w reprezentacji zagrał bramkarz, blisko 41-letni Peter Shilton, dla którego był do 125. mecz w kadrze.

1996 rok ? III-IV miejsce w mistrzostwach Europy

Mistrzostwa Europy w 1996 roku były dla Anglików turniejem szczególnym. Po pierwsze byli jego gospodarzami, po wtóre zaś dokładnie trzydzieści lat wcześniej drużyna prowadzona przez Alfa Ramseya jedyny raz w historii triumfowała w mistrzostwach świata. W 1966 roku Synowie Albionu zdobyli Puchar Nike grając także na własnym terenie. Presja ze strony kibiców i dziennikarzy była więc ogromna.

Do inauguracyjnego meczu ze Szwajcarią podopieczni Terry'ego Venablesa, który objął reprezentację w listopadzie 1993 roku, przystępowali jako zespół niepokonany dokładnie od roku (ostatni raz przegrali w czerwcu 1995 roku z Brazylią). Na początek pechowo zremisowali 1:1 (wyrównujący gol dla Szwajcarów padł kilka minut przed ostatnim gwizdkiem sędziego), ale już w kolejnym, prestiżowym spotkaniu pokonali Szkocję 2:0.

Najsilniejszego rywala w grupie, prowadzoną przez Guusa Hiddinka, Holandię ograli 4:1. Po dwa gole strzelili Shearer i Sheringham, a Pomarańczowi byli w stanie odpowiedzieć jedynie bramką Kluiverta. Po wyjściu z grupy z pierwszego miejsca, w drugiej rundzie trafili na Hiszpanię. W ciągu dziewięćdziesięciu minut żadna z drużyn nie strzeliła gola, podobnie było w dogrywce, więc o zwycięstwie musiały zadecydować rzuty karne.

Podopieczni Venablesa nie pomylili się ani razu, w dodatku bramkarz David Seaman, jeden z bohaterów całego turnieju, obronił dwie jedenastki. Na drodze do finału stali już tylko Niemcy. O tym, kto zagra w najważniejszym meczu imprezy znów musiały zadecydować karne, które tym razem lepiej egzekwowali wicemistrzowie Europy z 1992 roku. W ostatniej kolejce jedenastek pomylił się Gareth Southgate.

Angielska prasa podkreślała, że Venablesowi udało się umiejętnie pogodzić w drużynie weteranów z piłkarską młodzieżą. W obronie występowali doświadczeni 30-letni kapitan Tony Adams i liczący już 34 wiosny, pamiętający jeszcze Mondiale 1990 Stuart Pearce oraz niemal dziesięć lat młodsi Gary Neville i Southgate. Podobnie było w drugiej linii ? uczestnicy mistrzostw świata sprzed sześciu lat:

David Platt i przeżywający podczas Euro renesans formy Paul Gascoigne potrafili efektywnie współpracować z dwoma 24-latkami Stevem McManamanem oraz ofensywnym pomocnikiem Darrenem Andertonem. Alan Shearer, który jechał na turniej jako król strzelców Premiership, także tutaj z liczbą pięciu bramek wygrał klasyfikację na najskuteczniejszego napastnika. Jego partner Teddy Sheringham zaliczył kilka ważnych asyst i strzelając dwa gole van der Sarowi przyczynił się do pognębienia Holendrów w meczu grupowym.

Mimo kilku kontrowersji (wyjście na jaw kilku finansowych wpadek jeszcze z czasów prowadzenia Tottenhamu Hotspur, czy brak stanowczej reakcji na alkoholowy incydent piłkarzy lecących ze zgrupowania w Hongkongu), dwuipółletnia kadencja Venablesa, okraszona pierwszym od 1968 roku medalem z ważnej piłkarskiej imprezy, oceniana jest na ogół pozytywnie.

2000 rok ? runda grupowa mistrzostw Europy

Pałęczkę po Hoddle'u przejął Kevin Keegan, niegdyś uznany piłkarz, dwukrotny laureat Złotej Piłki. W eliminacjach do Euro 2000 Anglicy zanotowali kilka słabszych meczów (porażka i remis ze Szwecją, dwa remisy z Bułgarią i remis z Polską) i w efekcie pierwszy raz w historii musieli grać w barażach. Mimo porażki w drugim spotkaniu play-off ze Szkocją, wywalczyli awans, bo kilka dni wcześniej zwyciężyli u siebie 2:0.

Z turnieju organizowanego na boiskach Belgii i Holandii Anglicy odpadli już po trzech pierwszych meczach. Na inaugurację zagrali z Portugalią i chociaż po osiemnastu minutach prowadzili 2:0, to ostatecznie przegrali 2:3. Kilka dni później przywrócili wiarę swoim kibicom, wygrywając 1:0 z Niemcami po golu kapitana Alana Shearera. O ewentualnych dalszych grach na mistrzostwach miał zadecydować ostatni mecz, z Rumunią, w którym Anglików zadowalał remis. Po pierwszej połowie wygrywali 2:1, ale już na początku drugiej Rumunii doprowadzili do wyrównania, a na dwie minuty przed końcem Ioan Ganea z rzutu karnego pozbawił Synów Albionu nadziei na awans z grupy.

Keegan zaufał doświadczonym graczom, większość z nich pamiętała jeszcze Euro 1996. Nową twarzą w podstawowej jedenastce reprezentacji był jedynie obrońca Phil Neville, którego błąd w meczu z Rumunią kosztował Anglików odpadnięcie z turnieju. Po mistrzostwach kariery reprezentacyjne zakończyli Tony Adams, Paul Ince i Shearer, a ostatni mecz na słynnym stadionie Wembley ? przegrana 0:1 z Niemcami w eliminacjach do Mundialu 2002 w październiku 2000 roku ? był zarazem pożegnaniem selekcjonera Keegana z kadrą.

2004 rok ? ćwierćfinał mistrzostw Europy

Kadra Anglików na mistrzostwach Europy wydawała się jeszcze silniejsza od tej sprzed dwóch lat. Do pierwszej jedenastki awansowali piłkarze rodzącej się wówczas potęgi Chelsea F.C.: 24-letni obrońca John Terry i dwa lata starszy pomocnik Frank Lampard, a poza tym powrócili nieobecni na Mundialu z powodu kontuzji Gary Neville (29) i Steven Gerrard (24), rozgrywający Liverpoolu.

Michael Owen znalazł wreszcie równego sobie partnera w ataku ? 19-letni Wayne Rooney z Evertonu strzelił podczas turnieju cztery gole i okazał się jednym z jego odkryć. Mimo to Synowie Albionu zakończyli swój udział na Euro 2004 na ćwierćfinale, w którym zostali wyeliminowani przez gospodarzy Portugalczyków. Tak jak w 1990, 1996 i 1998 roku odpadli, bo gorzej od rywali egzekwowali rzuty karne.

13 czerwca na stadionie w Lizbonie Anglicy spotkali się w pierwszym meczu grupowym z Francją. Aż do 90 minuty po golu Lamparda prowadzili 1:0. Jednak już w doliczonym czasie gry Zinedine Zidane dwukrotnie pokonał następcę Seamana, 34-letniego Davida Jamesa i podopieczni Erikssona musieli przełknąć gorycz pierwszej porażki. Wcześniej, w 72 minucie z jedenastki spudłował kapitan David Beckham, którego przez całe mistrzostwa prześladował wyjątkowy pech.

Kibice i dziennikarze zarzucali mu brak formy i zdolności przywódczych (przy okazji powróciły wciąż żywe animozje z czasów Mundialu 1998 roku), a czarę goryczy przelała druga zmarnowana jedenastka w turnieju, tym razem znacznie ważniejsza, bo kosztująca Anglików odpadnięcie z imprezy w meczu z Portugalią. Jak się okazało porażka z Francuzami była jedynie wypadkiem przy pracy, bowiem w kolejnych spotkaniach grupowych Synowie Albionu zdobyli sześć punktów, aplikując rywalom aż siedem bramek (3:0 ze Szwajcarią i 4:2 z Chorwacją).

W drugiej rundzie spotkali się z gospodarzami imprezy, prowadzonymi przez Luiza Felipe Scolariego, który dwa lata wcześniej na mistrzostwach świata był trenerem Brazylii. Mecz zakończył się remisem 1:1, a Anglicy znów stracili gola w końcówce meczu. W dogrywce każda drużyna strzeliła po bramce (podopieczni Erikssona nawet dwie, ale gol Sola Campbella nie został uznany przez sędziego). Rzuty karne lepiej wykonywali Portugalczycy i wygrali w nich 6:5. Bohaterem spotkania był portugalski bramkarz Ricardo, który najpierw sam trafił z jedenastu metrów, a chwilę potem obronił strzał rezerwowego Vassella.

Źródło: Wikipedia.pl

banner
pomoc@netstel.pl
5901134 Pon - Pt, godz. 10 - 17